Moje początki z internetem w biznesie

Niektórzy jeszcze pamiętają koszmar internetu wdzwanianego o kryptonimie 0202122. Dla tych, którzy nie wiedzą o czym mówię, chodzi o internet wdzwaniany, działający za pośrednictwem modemu telefonicznego podłączonego do komputera. Z poziomu komputera inicjowało się połączenie telefoniczne pod numer 0202122 i po chwili (o ile udawało się połączyć), mieliśmy dostęp do internetu. Można było surfować po zakątkach internetu z szaloną prędkością nie przekraczającą 56kb/s. Tak, tu nie ma literówki, ani błędu: kilobitów na sekundę. Nie wspomnę o tym, że wartość 56 była marzeniem, bo zwykle była to wartość na poziomie 20… i do tego co chwilę połączenie się zrywało.

W takich to warunkach wzrastał polski biznes przełomu lat ‘90 i 2000.

Był rok 2000. Byłem krótko po studiach i byłem gotowy do tego, by podbić świat. Wpadłem na pomysł, by zbudować aplikację, która umożliwi wystawianie faktur online. Miałem już na koncie zbudowany rok wcześniej portal internetowy oko.info.pl (w którym opisałem swoje doświadczenia okołonaukowe z czasu studiów), więc miałem już trochę wiedzy i doświadczenia w tworzeniu rozwiązań online. Projekt fakturka.com zrealizowałem skutecznie – jest dostępny do dziś w internecie. Aplikacja była pierwszym tego typu systemem w polskim internecie – dziś nazwalibyśmy ją pierwszym systemem SaaS (System as a Service), ale w tamtych czasach pojęcie SaaS jeszcze nie istniało. Pomimo tego, że fakturka.com nie miała konkurencji, nie odniosła wielkiego sukcesu, bo w tamtym czasie nie było skutecznych sposobów na jej promocję: nie istniał portal google, facebook, instagram, ani linkedin. Poza tym: ze względu na ograniczoną dostępność internetu – na tego typu system było jeszcze po prostu za wcześnie. 

Rok później postanowiłem, że nawiązując do portalu oko.info.pl, wykorzystując wiedzę i kontakty, które zdobyłem tworząc go, zbuduję platformę dla salonów optycznych i okulistycznych, ułatwiającą zamawianie szkieł okularowych i soczewek kontaktowych. W tamtym czasie zamówienia tego typu były realizowane za pośrednictwem telefonu lub przesyłane faksem, w formie pisanych odręcznie zamówień. Ilość błędów i pomyłek była tak duża, że mój pomysł spotkał się z ogromnym zainteresowaniem wśród producentów szkieł i soczewek, których w tamtym czasie odwiedziłem, min. Zeiss, Hoya, Ciba Vision. Pomysł był taki, że powstanie program offline do obsługi salonu optycznego, który zostanie bezpłatnie dostarczony salonom, które zdecydują się na współpracę z nami. Program miał pozwalać na prowadzenie kalendarza wizyt, kartotek pacjentów i wypisywanie zleceń (szkieł lub soczewek). Pacjent, któremu zalecono korektę wzroku, miał składać zamówienie, a to za pośrednictwem internetu, miało trafiać bezpośrednio do właściwego producenta. U nas miała pozostać tylko drobna prowizja od sprzedaży.

Projekt niestety się nie powiódł – dostępność komputerów i internetu w tamtym czasie były tak niskie, że stanowiło to definitywnie zaporową przeszkodę w tego typu działaniach, budowie i rozwoju takiego systemu.
Pomysł, który wyprzedza swój czas, nie zawsze jest dobrym pomysłem.

Dziś w internecie istnieją już zarówno programy do wystawiania faktur, prowadzenia firm, a także różne systemy integrujące systemy partnerów handlowych, platformy B2B i marketplace’y.

Udostępnij ten artykuł